DZIEŃ ZIEMI Scenariusz apelu

Wątki

 

Icewall's portal

Pewnie jest niezły scenariusz . Ja nawet nie wiem czy coś robimy na Dzień Ziemi. Bo akurat mamy wolne 22 kwietnia, trzy dni. Egzaminy, wy pewnie tez. Chociaż ostatnio mieliśmy coś o wodzie, ale akurat nie byliśmy na apelu.

PS. Bardzo dziękuję, za reklamę !

GRH LOW w imprezie plenerowej „Śladami 28 pułku Strzelców Kaniowskich”.

W dniach 9 – 10 września członkowie grupy na zaproszenie naszych przyjaciół ze Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej 28 pSK uczestniczyli w imprezach plenerowych odbywających się w okolicach Łodzi.
W piątek o godzinie 17.30 ruszyliśmy w kierunku Łodzi, w godzinach wieczornych zajechaliśmy do Łęczycy. Okazało się, że zakwaterowani jesteśmy w zamku, który pamięta czasy króla Kazimierza Wielkiego. Tu spotkaliśmy się z przebywającymi już członkami SRH 28 pSK, GRH 51 pp, GRH 8 pp, GRH Kampinos oraz GRH Żelazny Orzeł. Po zjedzeniu kolacji i zapoznaniu się ze scenariuszem udaliśmy się na spoczynek. I tu niespodzianka. Nasze miejsce noclegowe mieściło się na ostatnim piętrze górującej nad całym miastem wierzy. Rano pobudka, śniadanie a następnie udaliśmy się na zwiedzanie tego małego i uroczego miasteczka. O godzinie 11.00 apel, na którym dowódcy dokonali przeglądu umundurowania i oporządzenia. Punktualnie w południe trzy kolumny ruszyły szosą Łęczyca – Piątek. Po około półgodzinie marszu ubezpieczenie tylne zameldowało, że od strony Łęczycy zbliża się zmotoryzowana kolumna niemiecka. Nasz porucznik natychmiast nakazał zająć pozycje w pobliskim rowie i zamaskować się. Ponieważ kolumna okazała się duża przepuściliśmy ją a sami udaliśmy się dalej w kierunku wsi Tum. Po przejściu wsi Tum przygotowaliśmy pozycje obronne i czekaliśmy na rozwój wypadków. Na niebie ukazał się polski samolot rozpoznawczy, dwukrotnie przeleciał nad naszymi stanowiskami, po czym poleciał nad pozycje niemieckie. W międzyczasie nasi żołnierze rozłożyli na ziemi białe płachty jako miejsce zrzutu meldunku z rozpoznania. Po przyjęciu meldunku zauważyliśmy nadciągającą spod grodziska kolumnę dwóch ciężarówek niemieckich w eskorcie motocykli. Jednocześnie w kierunku samolotu zostaje oddanych kilka celnych serii artylerii przeciwlotniczej. Samolot zapala się i roztrzaskuje się za pobliskim wzgórzem. My w tym czasie atakujemy zbliżającą się niemiecką kolumnę. Padają pierwsze strzały i pierwsi ranni. Do akcji wkraczają sanitariusze. Motocykle w pośpiechu zawracają i uciekają, mniej szczęścia mają ciężarówki. Dopadają je nasi piechurzy, krótka wymiana ognia i Niemcy z podniesionymi rękami poddają się do niewoli. Jeńcy zostają odprowadzeni do naszego dowództwa a my z pomocą miejscowej ludności przygotowujemy na drodze barykadę. Obserwator informuje nas, że od zachodu i od południa nacierają dwie niemieckie tyraliery. Na komendę naszego porucznika rozsypujemy się w tyralierę i wykonujemy dwa krótkie skoki. Ostrzał jest coraz silniejszy, część wojska okopuje się. Na niewiele to się jednak zdaje. Sanitariusze nie nadążają udzielać pomocy rannym a i w śród nich są zabici. Niemieckie tyraliery dochodzą do zniszczonych ciężarówek. Porucznik nakazuje odwrót. W tym momencie narrator ogłasza zakończenie rekonstrukcji.
Udajemy się na wspólną grochówkę, gdzie gawędzimy sobie na temat dopiero co zakończonej rekonstrukcji i walk wrześniowych jakie toczyły się w pobliskiej okolicy.
Około godziny 17.00 na polecenie porucznika wykonuję zbiórkę i całym pododdziałem udajemy się do pobliskiej kolegiaty. Ze śpiewem na ustach wracamy na zamek w Łęczycy, gdzie po zjedzeniu współczesnego obiadu /pizza/ formujemy kolumnę pojazdów i ruszamy na działkę rodziców Szymka z GRH „Żelazny Orzeł”. O godzinie 20.00 po zakwaterowaniu się w domku wszyscy uczestnicy zasiadają przy ognisku. Są kiełbaski, kanapki i wesołe piosenki. Tak niezauważenie zastaje nas północ. Dowódca nakazuje pójść spać i wyznacza godzinę 8.00 jako godzinę pobudki. Rano toaleta, śniadanie, czyszczenie mundurów oraz oporządzenia i o godzinie 12.00 w kolumnie wychodzimy w kierunku Kęblin. Po dotarciu na miejsce jeden z organizatorów kpr. Kisiel zapoznaje nas z terenem i przystępujemy do prób. Ponieważ scenariusz dokładnie omówiliśmy dzień wcześniej, po dwóch przeprowadzonych atakach przybyły na miejsce por. Przybył z SRH 28 pSK decyduje, że kończymy próbę. Po krótkim odpoczynku i doprowadzeniu wyglądu do porządku delegacja rekonstruktorów udaje się na cmentarz do miejscowości Biała, gdzie zaciągają posterunek honorowy przy mogiłach żołnierzy 28 i 31 pułku Strzelców Kaniowskich. Około godziny 14.30 formowana jest kolumna na czele z orkiestrą i kompanią honorową z pobliskiej jednostki wojskowej. Za nią maszerujemy my, ponad dwudziestu rekonstruktorów. Za nami poczty sztandarowe i okoliczna ludność. Następuje odsłonięcie pomnika poświęconego żołnierzom 28 pSK i msza polowa. Po mszy, wszyscy uczestnicy zostają zapoznani z rysem historycznym wydarzenia i przystępujemy do widowiska plenerowego „Inscenizacja walki żołnierzy 28 pułku Strzelców Kaniowskich z wojskiem niemieckim 7 września 1939 roku w Kęblinach”.
Dokładnie o godzinie 17.30 nasz porucznik wysyła trzyosobowy patrol w celu rozpoznania przedpola. Po przejściu około 150 metrów zauważamy niemiecki motocykl i natychmiast odskakujemy w bok i zalegamy. Niestety, zostaliśmy zauważeni. Niemcy ostrzeliwują nas i odjeżdżają. Po kilku oddanych strzałach również my skokami wycofujemy się do naszego oddziału. Składam meldunek porucznikowi a ten nakazuje pierwszemu plutonowi rozbić się w tyralierę i skokami zająć stanowiska około 200 metrów przed lasem. Gdy tylko żołnierze wychodzą na otwartą przestrzeń dostają się w ogień nieprzyjaciela. Kapral Kisiel pociąga pluton i krótkimi skokami zajmują nakazane pozycje. Ogień nie słabnie a żołnierze pierwszego plutonu okopują się na swoich stanowiskach. Do pomocy rusza drugi pluton, który w czterech skokach zrównuje się z pierwszym plutonem. Dowództwo nad całością przejmuje porucznik PiotrA i błyskawicznie wydaje rozkaz do wykonania 3 krótkich skoków. Następnie wypadki potoczyły się bardzo szybko. Obrzuciliśmy Niemców granatami i z okrzykiem na ustach churaaaaaa pognaliśmy w kierunku lasu. Zaskoczeni nagłym szturmem Niemcy poddali się. Niestety kilku naszych kolegów poległo lub zostało rannych. Jednak cel został osiągnięty. Jeńców odprowadziliśmy do sztabu.
Z widowni dobiegły nas głosy Dziękujemy a gromkie brawa były sygnałem, że licznie zgromadzonej widowni inscenizacja bardzo się podobała.
Po doprowadzeniu się do porządku spożyliśmy przygotowaną przez organizatorów grochówkę i udaliśmy się zwiedzić wystawę poświęconą żołnierzom 28 pSK.
O godzinie 19.15 nasz tabor składający się z Mercedesa i Volkswagena Pasata ruszył w drogę powrotną. Dwie godziny po północy byliśmy w domu.

kpr. Kłosek


Designed by Finerdesign.com